Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
388 postów 375 komentarzy

drnowopolskiblog

dr nowopolski - Unikający stereotypów myślowych analityk spraw politycznych i gospodarczych Polski i świata

Prawda, sprawiedliwość i miłosierdzie w III RP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dziś ofiara, której „pokojowi muzułmańscy emigranci” będą odżynać głowę, lub Banderowcy przeżynać na żywca piłą, musi się pospieszyć z wybaczeniem, w przeciwnym bowiem wypadku czeka ją niechybne potępienie na Sądzie Ostatecznym.

 Obecny czas wypada na ogłoszony przez Papieża „Rok Miłosierdzia”.  Jak usłyszałem w jednej z homilii, miłosierdzie to jest to co zaczyna się gdy kończy się sprawiedliwość. 

 
Logicznym wydawałoby się więc, rozpocząć od „roku prawdy” i dopiero poprzez „rok sprawiedliwości” dojść do „roku miłosierdzia”.  Kościół, którego oficjalnie deklarowanym celem jest dążenie do i poszukiwanie PRAWDY (czyli Jezusa Chrystusa), w obecnym totalnie zakłamanym świecie, unika prawdy jak diabeł święconej wody.  No a jeśli z horyzontu znika nam PRAWDA, to i o SPRAWIEDLIWOŚCI nie może być mowy.  Pozostaje więc „miłosierdzie”, pod którego hasłem odbywały się tegoroczne Światowe Dni Młodzieży w Krakowie.
 
Będąc w pobliżu piątkowych uroczystości, jakimi była Droga Krzyżowa z Papieżem Franciszkiem na Błoniach, postanowiłem wziąć udział w tej liturgii.  Uroczystość była nienagannie zorganizowana i odbywała się w pięknej oprawie i młodzieżowej  atmosferze.  Natomiast przesłania płynące z poszczególnych stacji przyjąłem z mieszanymi uczuciami.  Oprócz tych trafiających prosto do serca i rozumu człowieka, było też parę budzących znaki zapytania. 
 
Już na samym początku zabrzmiał mocny apel o przyjmowanie z otwartymi rękoma muzułmańskich uchodźców, którzy masowo przybywają do Europy (cytuję) „ w poszukiwaniu lepszego życia”, gdy tymczasem „znajdują śmierć”!  Przy czym z kontekstu wynikało, że Hierarchowie  nie mają na myśli samobójców-terrorystów, ale tych którzy giną w czasie przeprawy morskiej do Europy.  Kto jest za te śmierci odpowiedzialny? - pytają następnie nasi pasterze.
 
W mym skromnym odczuciu, to głęboka niechęć naszych Hierarchów do PRAWDY, stanowi przyczynę powyższego zapytania.  Żyjąc od lat w totalnie zakłamanej, zbrodniczej rzeczywistości, nie zdobyli się Oni na rozeznanie oczywistych prawd. 
 
Stąd też nie wiedzą, kto jest odpowiedzialny za:
-wojny na Bliskim Wschodzie i spowodowany nimi masowy exodus ludności;
-sprowadzenie Polski i innych post-komunistycznych krajów do roli nędznych kolonii Zachodu;
--zniszczenie Jugosławii;
-wojnę na Ukrainie;
-„kolorowe rewolucje” w krajach post-sowieckich, włącznie z tą zaczynającą się dziś na naszych oczach w Armenii.
 
Nie zrażając się tym brakiem wiedzy, Hierarchowie zwracają się do swych „owieczek” o (cytuję): „nie obawianie się religii tych uchodźców”.
 
Inną Stację Drogi Krzyżowej poświęcono przewodniemu tematowi  „miłosierdzia”.  Duszpasterze w kategorycznych i nie podlegających jakiejkolwiek interpretacji słowach domagają się od swych „owieczek” bezwzględnego, „wyprzedzającego” wybaczania naszym winowajcom.  Jak mniemam, „magisterium” kościoła uległo w tym momencie dość poważnej modyfikacji, gdyż dawniej wybaczenie podlegało bardzo konkretnym warunkom, które winowajca musiał na wstępie wypełnić. 
 
Dziś ofiara, której „pokojowi muzułmańscy emigranci” będą odżynać głowę, lub Banderowcy przeżynać na żywca piłą, musi się pospieszyć z wybaczeniem, w przeciwnym bowiem wypadku czeka ją niechybne potępienie na Sądzie Ostatecznym. 
 
Takie są oczywiste praktyczne wnioski z owej „nauki kościoła”.  Wnioski, których nie da się zmanipulować pokrętnymi argumentami z okresu pontyfikatu „największego z rodu Słowian”, że „nie to On miał na myśli”.  Podczas uroczystości globalnego charakteru, w obecności głowy kościoła i wielu prominentnych purpuratów, wyartykułowano te wymogi w sposób precyzyjny, klarowny, nie wzbudzający żadnych wątpliwości.  To jest bezdyskusyjne!
 
Pozostaje jedynie pytanie o motywy takiego postępowania.  Cel takiego postępowania nie podlega również wątpliwościom.  Jest nim pacyfikacja nastrojów społecznych w obliczu inwazji islamu na Europę, a w przypadku Polaków, dodatkowo, zniwelowanie obiekcji w odniesieniu do wybielania i gloryfikowania Banderowców odpowiedzialnych za monstrualne zbrodnie na naszym Narodzie.  Banderowcy są obecnie potrzebni Stanom Zjednoczonym i ich marionetkom w Warszawie, do skatalizowania III Wojny Światowej z Rosją.
 
Wciąż pozostaje jednak otwartym pytanie o motywy purpuratów.  Nawet przy założeniu całkowitego cynizmu Hierarchów, ich działania prowadzą prostą drogą do anihilacji Chrześcijan, a więc tych dzięki którym oni sami funkcjonują .  Nigdy nie dzieje się tak, by członkowie organizacji, tak jak w omawianym przypadku „kościoła instytucjonalnego”, dążyli do samounicestwienia. Nie można tego wytłumaczyć głupotą, bo nikt z nich nie jest aż tak głupi, żeby nie mógł przewidzieć oczywistych rezultatów takiej polityki.   Stąd też płynie wniosek, że nie działają oni w interesie swej kościelnej organizacji. A w takim razie w czyim?
 
Nietrudno się domyśleć, że działają w interesie światowego żydostwa budującego mozolnie „nowy porządek światowy” (NWO). Żydostwa, którego cele wdrażają międzynarodowe banki, NATO, USA, UE, Izrael i niezliczone masy ukrytych i suto opłacanych pomocników (np. masonów).
 
W tej sytuacji, trudno się dziwić, że polskie społeczeństwo, osaczone ze wszystkich ideologicznych stron i permanentnie zdradzane przez swe „elity” znajduje się w stanie pełnego ogłupienia.  Co tedy pozostaje?  Chyba tylko zanosić modły do Jezusa, by jak najszybciej oczyścił swój, a zarazem nasz, kościół powszechny.  Bowiem do Niego, jako ustanowiciela  tegoż należy ta prerogatywa.
 
Niewiele już czasu nam zostało.   Miejmy więc nadzieję, że szybko wysłucha naszych modłów w tej sprawie.

KOMENTARZE

  • ---- ja wznosiłabym modły do !
    ---MOCARNEJ BUDOWY biały człowiek bez brody, o lekko siwiejących blond włosach do ramion.
    Widziałam Go !, inne osoby stojące w okół niego tak samo musiały Go widzieć. ANIOŁ STRÓŻ / PRZODEK / STWÓRCA ?? -ISTNIEJE !!!!
  • ----- PLAN NWO ?? wcale nie byłabym zdziwiona
    https://www.monitor-polski.pl/fulford-przewiduje-reintronizacje-monarchii-w-europie/#more-12861
  • Watykan
    Pytanie jakie chciałbym zadać autorowi postu brzmi, jakie ma on zaufanie do Watykanu i watykańskich elit ?
    Jaki był prawdziwy powód wyautowania Benedykta?
    Jaki był prawdziwy cel "Ekumenizmu" JP2?
    I czy czasem odpowiedzią nie jest właśnie NWO?
    Pozdrawiam Zbigniew
  • @zbig71 13:28:22
    Zaufanie do watykańskich elit mam zerowe, a na pozostałe pytania wolę nie spekulować.

    Pozdrawiam,
  • Panie Autorze
    często z Panem polemizowałem co do meritum Pańskich postów. Tym razem wypada się zgodzić, co niniejszym czynię.
    Reasumując :" W panu ufajcie, ducha nie gaście !"
  • @apoloniusz 16:19:51
    Miło mi.

    Pozdrawiam,
  • w zasadzie mój wpis z kwietnia:
    http://sosenkowski.neon24.pl/post/131169,nasi-misjonarze-juz-w-nwo
    mógłby służyć jak wstęp do refleksji Szanownego Autora ;)))
  • Bardzo madry artykul.Ja tez od pewnego czasu takie pytania sobie
    zadaje bo nie ma komu innemu.
  • @dr nowopolski
    Może czas na powrót do korzeni?
    Czyli:
    - Bóg - "oczywiście",
    - Chrystus - tak samo,
    - Biblia - no coś trzeba przyjąć za kanon.

    Ale czy potrzebni są (często) wypasieni i w "furach" "urzędnicy pana B", jak ich nazywał... J.Urban? Czy nie można coś w podobie tego co robią Świadkowie?

    Jeśli kapłani czczą Mamona (czy innego szatana) to niech to robią BEZ "nas Polaków".
    Oczywiście są (jeszcze) księża z powołania.

    Mi trafił do przekonania(?) film "Stygmaty"...
  • Autor
    A może,
    nawet gdyby to nie była metoda zbyt rozpowszechniona na różnego rodzaju portalach(dlatego uważam trzeba ją rozpowszechnić, więc rozpowszechniam:), zastosować kościelną metodę interpretowania NAUCZANIA.
    Mam na myśli to że np tak jak w przypadku nauczania Jezusa sprawdza się co w innych Ewangeliach stoi, jak postępował itp.
    Tak samo w przypadku Franciszka, trzeba patrzeć na całość nauczania I POSTĘPOWANIA. Powiedział co powiedział to słychać, ale co zrobił? Przecież wiadomo że majątek Watykanu to pewnie jakieś grube miliony EU a jakoś nie słyszałem o jakimś obozie dla uchodźców w Watykanie na dziesiątki tysięcy. Jakieś parę rodzin może i by się znalazło. Tak i MY PROPORCJONALNIE DO NASZEGO ZADŁUŻENIA POWINNIŚMY ZEDRZEĆ SKÓRĘ Z PRZYBYSZÓW I PUŚCIĆ WOLNO DALEJ. A jeśli już nie mając smykałki do handlu nie chcemy zdzierać skóry to chociaż poinformować ich łaskawie, że u nas jeszcze długo będzie marnie bo nasze wnuki są pozadłużane nawet te co się jeszcze ne porodziły, przewidywane emerytury gorzej niż głodowe więc wicie rozumicie kromka chleba na drogę się znajdzie i bywajcie.
  • Autor
    Widzę tu o parę spraw ważnych, zasadniczych, a nie zauważonych przez dyskutantów.

    1. "[Jak usłyszałem w jednej z homilii] miłosierdzie to jest to co zaczyna się gdy kończy się sprawiedliwość".

    Otóż to jest kłamstwo, a kłamstwo w życiu publicznym nie sprostowane rodzi bezkarność kłamcy i szeroką komitywę różnych wspierających się wzajemnie kłamców - nie tylko że bez względu na sprawiedliwość i miłosierdzie, ale i na prawość, a więc zwłaszcza i dobro i rozum, i świadomość rzeczywistości; i moralność; i człowieczeństwo. Taka bezkarność rodzi wzajemnie potęgujące się patologie.

    Kłamstwo, które z pewnością większość księży wyłapuje, ale z sobie tylko znanych powodów ich nie koryguje, a więc i sprawy nie nagłaśnia. To można wytłumaczyć tylko w ten sposób, że szatan, ojciec kłamstwa ma swoich ludzi, którzy już przeniknęli do wewnątrz Kościoła i usiłują go zniszczyć działając z z tych pozycji. Tak więc są mocni sponsorzy tego kłamstwa, więc i brakuje mocnych, by to ruszyć. I to nie tylko dlatego, żeby „nie ruszać g... bo będzie śmierdzieć”, ale i dlatego, że to niebezpieczne.

    Otóż "miłosierdzie to [NIE] jest to co zaczyna się gdy kończy się sprawiedliwość". Miłosierdzie nie jest nigdy w opozycji do sprawiedliwości, bo miłosierdzie jest częścią składową sprawiedliwości, podobnie jek czystości i cnoty, zwłaszcza wiara, nadzieja i miłość, a także – jako wolność, równość, braterstwo i odpowiedzialność (jako wyrażające sprawiedliwość wspólnotową te cnoty występują zawsze razem i harmonijnie się wspierają (nie konkurują ze sobą – to ważne, bo patologią jest np takie przeakcentowanie braterstwa, że cierpi na tym wolność, albo wolności, że cierpi odpowiedzialność.
    Powszechnym też błędem jest mylenie odpowiedzialności z obowiązkiem. Tego nie ma, bo obowiązek to kwestia prawa (w tym umowy), a nie sprawiedliwości.
    Niestety są oszuści, którzy nam tu wmawiają „moralne obowiązki” (obowiązki postępowania moralnego”, podmieniając tu wymiar tej postawy na taki jaki jaki dotyczy prawa, czyli tak naprawdę to interesu, a robiąc sobie kpinę z moralności (której rzeczywistą istotą nie jest czyjkolwiek interes, a służba życiu i człowieczeństwu dojrzałemu).

    Miłosiedzie jest tu podobne do miłości, która też wykracza swoim zasięgiem poza wspólnotę (i często bywa z miłością mylone - sam Jan Paweł II nazywał miłosierdzie „miłością miłosierną” – tym, co po treści wypowiedzi dobrze wiedzieli, że tam chodziło o miłosierdzie większej różnicy to nie sprawiało, ale jak widać wielu to zmyliło, a drugich wielu zwolniło z odwagi działania).

    Podobnie miłosierdzie jest częścią składową cnoty braterstwa („miłości braterskiej” mówiąc językiem JP II)), wraz z cnotą solidarności. Różnica między tymi ostatnimi jest w tym, że solidarność dotyczy działalności (pomocy) wewnątrzwspólnotowych ludzi o tej samej tożsamości, zaś miłosierdzie nie tylko – może sięgać i działalności (ratowań, wyciągań z poważnych opresji) wykraczających poza wspólnotę.

    Najbardziej widać pomylenie miłości z miłosierdziem, kiedy miłosierdziem nazywa się „odpuszczenie grzechów”, czy „przebaczenie win swoim winowajcom”, podczas kiedy w rzeczywistości to dotyczy aktu miłości i jest działaniem „na dobru” tak osoby udzielającej przebaczenia aktem miłości własnej, a zarazem aktem miłości ku dobru w osobie kochanej.
    Przebaczenie winy swoim winowajcom jest „braniem na siebie winy naszego winowajcy, czyli tego co nas skrzywdził – po to by ułatwić mu powrót do życia w normalności”. A ludzką normalnością, zrównoważeniem praw i obowiązków jest właśnie sprawiedliwość.
    Oczywiście chrześcijanie tego przestrzegają, ale są i religie, dla których sprawiedliwość jest wyjątkiem, a sprawiedliwym nazywają już „wypełniającego prawo” (choć tu zrównoważenie prawa z obowiązkiem rzadko następuje, a nadto przecież koniecznym jest zabezpieczanie się przed oszustami przez żądanie, by uprzednio spełnić obowiązki, żeby nabrać prawa.

    Przebaczenie to nie jakiś magiczny zabieg, wypowiedziana cudowna formułka i sprawa załatwiona, można żyć od nowa. Nie. To proces, który musi się kończyć pojednaniem i powrotem do życia w zaufaniu


    Ważną tu sprawą jest też, że przebaczenia udzielamy bez względu na dobro, czy zło, które dotąd czyniła osoba obdarzana łaską miłosierdzia. Na jego proces wychodzenia z błędów, w które się zapędziła przyjdzie czas, kiedy już będzie wyratowana z opresji, a ku życiu.
    Tak jest dlatego, że miłość jest zawsze ku zwiększaniu i promocji ilości dobra, a miłosierdzie jest ku ratowaniu i promocji życia ludzkiego.

    Rzeczywiście są podobne - bo a/ obie dotyczą relacji międzyludzkich i b/ obie są łaskami – a więc osobom potrzebującym w obu przypadkach udzielamy czegoś „ze swego” świadomie i dobrowolnie (tu nigdy nie zachodzą żadne obowiązki, czy powinności), a otrzymujące pomoc osoby na których rzecz działamy w akcie miłości, czy odpowiednio miłosierdzia nie mają do niczego żadnych praw. Nic nikomu nie musimy – to nasze decyzje suwerenne. To ich obowiązkiem jest przyjęcie łaski na warunkach łaskawcy i lojalna współpraca z nią). Każda nielojalność musi powodować cofnięcie udzielenia łaski, a więc i zaczynanie procesu pojednania od nowa – od zaprzestania krzywdzenia nas.
    Różnica jest też w tym, że miłość dotyczy dobra i pomocy (dobra udziela tak, jak to my go definiujemy, tak, by potrzebujący otrzymywał pomoc która jest dla niego naprawdę dobrą a nie taką, której chce on sam, czy którą mu podpowiadają wszelkiego rodzaju oszuści i manipulanci), zaś miłosierdzie dotyczy życia i ratunku.


    Miłość jest aktem sprawiedliwości indywidualnej, relacją między osobami, zaś miłosierdzie aktem sprawiedliwości wspólnotowej (kiedy zyska wspólnota, z czasem zyska i jednostka do niej należąca).

    Różnica jest też w tym, że miłość jest ku dobru, a więc, choć bezpośrednio jest bezinteresowna, to w dłuższym dystansie to to dobro, które świadczymy, nasze poświęcenia i ofiary, szybko do nas wracają.
    Podobnie jest i z miłosierdziem udzielanym w ramach wspólnoty – możemy liczyć na wzajemność, ale już w przypadku miłosierdzia wykraczającego poza wspólnotę wzajemności możemy się nie doczekać, gdyż jest ono jak „inwestycja dalekowzroczna”.


    Tak więc widać tu i beneficjentów tej podmianki – zwłaszcza tych, co czynili dotąd zło i zamierzają go czynić dalej, oraz wszelkiego rodzaju faszyści, co chcą prywatyzacji korzyści, a uspołecznienia strat.


    2. ["Inną Stację Drogi Krzyżowej poświęcono przewodniemu tematowi „miłosierdzia”]. Duszpasterze w kategorycznych i nie podlegających jakiejkolwiek interpretacji słowach domagają się od swych „owieczek” bezwzględnego, „wyprzedzającego” wybaczania naszym winowajcom".

    Tu szczególnie dobitnie przejawia się nadawanie miłosierdziu znaczenia, którego ono nie ma.
    Nie istnieje obowiązek wybaczania (bo wybaczenie to akt świadomy i dobrowolny).
    Miłosierdzie nie ma związku z wybaczeniem (bo wybaczenie to przejaw miłości, nie miłosierdzia; bo wymaga przyjęcia tej łaski na warunkach łaskawcy i współpracy z nią aż wyda dobre owoce).
    Wyprzedzające wybaczenie to bzdura. To elementarna nieznajomość Pisma Świętego.
    Jezus nie wybaczył wszystkim – w szczególności nie wybaczył swoim oprawcom, co Go krzyżowali. On tylko modlił się do Boga Ojca, aby to On im wybaczył, bo „nie wiedzą co czynią”.
    Nie zrobił tego, bo nie wolno wybaczać nikomu, kto jest w trakcie krzywdzenia nas, bo to byłoby aktem samozatracenia, byłoby samobójcze, byłoby rozumiane jako zachęta nie tylko do dalszego krzywdzenia nas, ale i do niszczenia i zabijania nas, naszych wspólnot, rodzin, czy narodów.

    Wybaczenie dotyczy sprawiedliwości, ta zaś nie ma żadnego znaczenia, kiedy nasze decyzje życiowe dotyczą wartości ludzkich wyższego od sprawiedliwości rzędu – zwłaszcza moralności, w tym życia... Je trzeba realizować piewszoplanowo, wciąż walczyć i wciąż nadstawiać drugi policzek, wciąż służyć najpierw temu, co najważniejsze duchowo.

    Owszem, bliźniego kochamy, ale nie z jego grzechem. Na jego trwanie w błędzie nie wolno zgodzić się nigdy (a więc i na wybaczenie wyprzedzające), bo perspektywicznie to zawsze prowadzi i do jego krzywdy; bo jego konstrukcje życiowe zawsze się zawalą szkodząc wszystkim wokół – bo będą budowane na fałszu, bo wciąż są krzywdzeni przy tym inni.
    Nigdy nie wolno zaakceptować krzywdzenia innych ludzi, zwłaszcza tych, za których jesteśmy odpowiedzialni i siebie samego.
  • @miarka 04:18:32
    Słuszne uwagi, a szczególnie ta:

    "Jezus nie wybaczył wszystkim – w szczególności nie wybaczył swoim oprawcom, co Go krzyżowali. On tylko modlił się do Boga Ojca, aby to On im wybaczył, bo „nie wiedzą co czynią”.
    Nie zrobił tego, bo nie wolno wybaczać nikomu, kto jest w trakcie krzywdzenia nas, bo to byłoby aktem samozatracenia, byłoby samobójcze, byłoby rozumiane jako zachęta nie tylko do dalszego krzywdzenia nas, ale i do niszczenia i zabijania nas, naszych wspólnot, rodzin, czy narodów."

    Niestety, według mej skromnej oceny, nasi duszpasterze, oferują coraz częściej i coraz bardziej grubymi nićmi szyte "pouczania" wątpliwej proweniencji. W przypadku polskiego naiwnego katolickiego społeczeństwa owocuje to wzmożeniem procesów degeneracyjnych nie tylko w dziedzinie moralnej, ale w każdej innej też.

    Obecnie trudno się oprzeć wrażeniu, że wszystko to jest robione świadomie z całą premedytacją.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031