Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
388 postów 375 komentarzy

drnowopolskiblog

dr nowopolski - Unikający stereotypów myślowych analityk spraw politycznych i gospodarczych Polski i świata

Ostatnie stadium eksperymentu socjotechnicznego III RP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wykonawcą tego niespotykanego w historii eksperymentu socjotechnicznego są polskie elity.

Postępująca destabilizacja sytuacji politycznej w Europie i regionie skłania wielu niezależnych publicystów do analizy aspektów socjologicznych tych procesów. W niedawnym artykule na ten temat[i], jeden z autorów przyrównuje mentalność dzisiejszego społeczeństwa polskiego do zachowań czarnych niewolników z plantacji południowych stanów USA, przy czym posiłkuje się definicją Malcoma X dwu ich „gatunków”[ii], tzw.,  „domowego murzyna” (house Negro) i „polnego” ( field Negro).
 
Murzyn domowy mieszkał w rezydencji swego pana, jadał resztki z jego stołu i odziewał się w ubrania po nim.  Ten typ niewolnika, bardziej niż jego pan utożsamiał się z jego interesami. Gdy pan zachorował, murzyn przeżywał to bardziej niż chory, gdy w domu zaczynał się pożar, gasił go z większym zapałem niż jego właściciel.   Przeciwieństwo tej mentalności obrazował murzyn „polny”.  W przypadku choroby pana, modlił się o jego śmierć, gdy pańska rezydencja stawała w płomieniach prosił niebiosa o silny wiatr uniemożliwiające ugaszenie pożaru.
 
Abstrahując od dywagacji moralnych na ten temat, oczywistym jest, że te dwie różne postawy psychologiczne wywoływały diametralnie odmienne konsekwencje natury praktycznej.  W przypadku murzyna domowego było to wzmocnienie dominacji jego pana nad nim samym.
 
W odniesieniu do charakterystyki społeczeństwa polskiego, autor bez wahania klasyfikuje ją jako zgodną z cechami  „murzyna domowego”.
 
Niedawno odbyłem podróż z kraju do kolebki naszej cywilizacji – Rzymu.  Jak wszystko co dotyczy III RP nacechowane jest większą lub mniejszą patologią, to  w przypadku pasażerskich przelotów związana jest ona z ogromną nadreprezentacją polskich patriotek i ich rodzin w stosunku do innych rodzajów przewożonych pasażerów.  Stan ten wynika z prostej przyczyny braku większego turystycznego czy gospodarczego znaczenia III RP.  Pryncypialną funkcją naszej ojczyzny w Unii Europejskiej jest rola rezerwuaru ludzkiego, a w szczególności młodych kobiet.  
 
We wspomnianym locie, zrządzeniem losu, moją sąsiadką była najatrakcyjniejsza patriotka ze wszystkich korzystających z tego rejsu.  Przeciskając się na swoje miejsce zagadnięta została przez młodego człowieka zafascynowanego zapewne jej urodą.  Nie odpowiedziała ona na jego słowa, a jedynie obrzuciła go tak pogardliwym spojrzeniem, że chłopakowi w gardle stanęły dalsze słowa. 
 
W czasach PRL-u taką pogardą w stosunku do  tubylców nacechowane były jedynie tzw.  „dewizówki”.  Stanowiły one jednak tylko wstydliwy margines ówczesnego społeczeństwa.  Dziś, kiedy wyrażenie „dewizy” zniknęło praktyczne z polskiego słownika, całe pokolenie III RP zostało uformowane na „dewizówki”.   O ironio, demonstrując swą pogardę i lekceważenie polskości, obracają je przeciw sobie, ponieważ bez względu na to, czy ktoś tego chce, czy nie, odcięcie się od własnych korzeni nie jest możliwe. 
 
Czas przelotu moja sąsiadka wykorzystała na szkolenie teoretyczne czytając jakiś włoski romans w polskim przekładzie.  Tresura polskich patriotek zakłada poznawanie otaczającego świata nie przy pomocy narządu znajdującego się między ramionami, ale tego ulokowanego między nogami, toteż dogłębna znajomość języka klienta nie jest im niezbędna. 
 
Przed końcem podróży rozpoczęła ona poprawiać swój makijaż oraz sprawdzać drobiazgowo swą przepiękną cerę, trenując przy tym w lusterku zalotne uśmiechy i inne uwodzicielskie miny.  Przygotowania zakończyła przeglądem toalety, poprawiając skąpe, nieskazitelnie białe majteczki obiecująco prześwitujące przez przezroczystą luźną sukienkę, maskującą skromnie jej ciężarny brzuszek.  Na koniec wyjęła z torby prezent dla swego męża i wykonała w języku włoskim krótki telefon informujący go o swym przylocie. 
 
Cały ten proces przygotowań niósł z sobą nie tylko obietnicę wyrafinowanych zmysłowych doznań, ale również obraz schludnego gniazdka domowego z nadskakującą żoną, a co najważniejsze, zapowiedź pięknego potomstwa wychowywanego skwapliwie na obraz i podobieństwo zagranicznego tatusia.  Czy można sobie coś więcej wymarzyć?  Wydaje się, że Europa powinna być w pełni usatysfakcjonowana usługami polskich patriotek.

 
 
No ale niesprawiedliwością byłoby nie zauważyć także patriotyzmu drugiej połowy społeczeństwa III RP.  Zwłaszcza w trakcie Mistrzostw Europy demonstrował się on malunkami twarzy na podobieństwo dzikich plemion afrykańskich i wymachiwaniem chorągiewkami w barwach narodowych  ze znakami firmowymi głównych browarów europejskich.
 
Dla odrzucenia ewentualnych oskarżeń o jedynie  „słomiany (okazyjny) patriotyzm”, należy podkreślić, że społeczeństwo gotowe jest już także do działań długofalowych, takich jak wojna z Rosją w sojuszu z banderowską Ukrainą i żydowskimi Stanami Zjednoczonymi. 


 
 W niedawnym artykule[iii] John V. Walsh opisując strategię USA w rozniecaniu konfliktów na rosyjskiej granicy , konkluduje że w najlepszym (nie nuklearnym) wariancie, spowoduje to powtórkę z II Wojny Światowej.  Cytując proporcjonalnie największe ze wszystkich krajów straty Polski w tej wojnie (17% populacji), zapytuje, co też myślą polscy przywódcy podtrzymując dla pochlebienia Ameryce wojownicze nastroje w stosunku do Federacji?  Akurat na to pytanie łatwo jest odpowiedzieć. Oni nie myślą w ogóle, a jedynie jak najgorliwiej wykonują polecenia Waszyngtonu.
 
Inne kraje Europy Wschodniej przeżywają podobne procesy, jednak tylko społeczeństwo III RP z tak radosną gorliwością współpracuje w dziele własnej zagłady.  Aby doprowadzić społeczeństwo do takiego upadku trzeba było 25 lat nieprzerwanego sączenia w polskie umysły, dusze i serca jadu kłamstw ( w przypadku polityków) i perfidnie zmanipulowanych półprawd ( w przypadku hierarchii kościelnej).  Proces ten trwa nieprzerwanie nadal pomimo coraz bardziej absurdalnej jego wymowy.  Kiedy na wschodzie Banderowcy zaczną podrzynać Polakom gardła, a na zachodzie Anglicy podpalać ich domostwa, zrozumieją oni w końcu, że nawet największe upodlenie nie zagwarantuje im autentycznego miejsca w (zachodnio) europejskim klubie, a nawet wręcz przeciwnie, każde kolejne ustępstwo oddala ich od tego upragnionego celu.
 
Wykonawcą tego niespotykanego w historii eksperymentu socjotechnicznego są polskie elity.  Niejednokrotnie o tym pisałem i nie jest celem tej publikacji dalsze dywagowanie na ten temat.   Wymienię jedynie kilka nazwisk współczesnych Polaków międzynarodowego formatu, reprezentujących diametralnie różne światopoglądy, którzy połączeni byli żelaznym „porozumieniem ponad podziałami” w odniesieniu do imperatywu wtłoczenia Polski w struktury UE, którego ukrytym celem jest likwidacja państwa i narodu, zniszczenie cywilizacyjnych podstaw jego bytu i wymazania z historii polskiego dorobku kulturalnego.  Celu, którego ostatni etap dokonywany jest obecnie  rękami patriotów i który polega na biologicznej anihilacji resztek postnarodowego społeczeństwa, czy to za pomocą wojny czy technik obyczajowych.
 
A oto owe sztandarowe postacie polskich elit:
Guru wolnego rynku, wicepremier Leszek Balcerowicz, Święty Papież Jan Paweł Wielki, wybitni mężowie stanu panowie Kaczyńscy, przewodniczący RE Donald Tusk,  przewodniczący NSZZ Solidarność, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, prezydent III RP, Lech Wałęsa.
 
 
 


[i] http://katehon.com/
[ii] http://ccnmtl.columbia.edu/projects/mmt/mxp/speeches/mxa17.html

[iii] https://consortiumnews.com/2016/07/08/nato-marches-toward-destruction/  

KOMENTARZE

  • Trafna ocena
    Tylko listę nazwisk można by poszerzyć.

    Są też mniej widoczni, dziennikarze skorumpowanych mediów, którzy pod dyktando, za kilkaset złotych wypłoszą każdy idiotyczny i szkodliwy artykuł wobec Polski i Polaków, są też nieświadomi debile, którzy te fałszywe prawdy powielają.

    Jest też młodzież, której fałszywą historie i wzorce patriotyczne implikuje się w szkołach.
  • notka pełna niebanalnych skojarzeń
    bardzo mi się podoba,

    z jednym ale,

    w Polsce jest jednak garstka polnych murzynów.
  • ------ moimi oczami ........
    -ulżyło mi .
  • tak jest
    Dramat narodu!

    Zrobiono z nas parobków Chujni Europejskiej- w przeważającej większości parobków domowych. Z człowiekiem o mentalności parobka nie można planować przyszłości.

    This is the end


    pozdrowił
  • Ciekawe, za ile...
    Panie Nowopolski, jak pan myślisz, ile trzeba mieć kasy, by sobie taką ładną, zdrową Polkę pod zaciążenie kupić? Chłopaki tu u nas na jednostce często na ten temat spekulują.

    Z dziesięć tysiaków pewnie, co pan myślisz? Choć mój kapral-konfident twierdzi, że to za mało, że na takie pieniądze to co najwyżej wioskowa, tutejsza dziewucha się połaszczy. On sam na wesele tylko, aż pięć tysięcy złotych polskich wywalił i twierdzi, że na zdobycie dobrej żony to przynajmniej dwie dychy trzeba.

    Bo to na samą podróż poślubną, do Tunezji na ten przykład albo do Egiptu, to ze trzy tysiaki trzeba, no i mieszkanie trzeba też wybielić, jakieś graty nowe zakupić, na szoping do galerii handlowej w niedzielę pójść, a i do kina raz w miesiącu. To jak pan myślisz, panie Nowopolski, ile by trzeba za taką ładną Polkę w majtkach zapłacić?
  • @Pan podporucznik 22:53:21
    To zależy od wieku starającego się - poruczniku. Im wiosen więcej się przeżyło tym portfel okazalszy być musi.
  • @Pan podporucznik 22:53:21
    Obawiam się, że żadna suma wam nie pomoże. Aby mieć polskie patriotki trzeba po prostu śmierdzieć obcokrajowcem, nawet Arabem czy Hindusem.

    Jak wspominałem zostały one wytresowane do myślenia tym co miedzy nogami a nie tym co między ramionami. A celem treserów jest likwidacja Polaków, a nie nawet najbardziej prymitywny i merkantylny interes prostytutki. Dlatego, jak już którejś zły los da męża Polaka, to z trudem jedno dziecko spłodzi, bo warunki nie te. Ale w namiocie Beduina na pustyni i dziesiątkę z siebie wyda. Warunki tam przecież pierwsza klasa!

    Trzeba sobie zdawać sprawę, że wszystko co dzieje się w III RP jest nieprzypadkowe i zorientowane na zniszczenie Narodu, a nawet zatarcie wszelkiej pamięci po nim. A cała retoryka i wychowanie ma jedynie na celu stworzyć pozory jakiejś idei (np.. integracji europejskiej, czy bezwarunkowej chrześcijańskiej miłości bez granic ).

    W tej sytuacji proponuję obrócić się do Ukrainek. Dla nich Polacy ciągle jeszcze śmierdzą trochę obcokrajowcami. Tam sukces jest osiągalny.
  • @Zorion 09:41:27
    "Z człowiekiem o mentalności parobka nie można planować przyszłości."
    Tak, z ludźmi myślącymi negatywnie i produkującymi negatywną energię nie ma co planować przyszłości.

    Możecie mnie znienawidzieć, nazwać głupcem i tak dalej, ale w obecnej chwili uważam tego typu artykuły za bezsensowne, pośrednio antypolskie działanie? Czemu? Bo negatywizm, skupianie się na polskich wadach odpycha od polskości. I nie chodzi tu mi wcale o to że mamy być ignorantami. Ale negatywne myślenie/energia nigdy nie przyniosły czegoś produktywnego.

    A niszczenie Polski trwa znacznie, znacznie dłużej niż od 1989 roku. Swoje zło uczyniła też komuna, pseudo-nacjonalizm sanacji i zabory. Zabory i sanacja spowodowały wewnętrzne podziały w narodzie.

    Skupianie się na naszych słabościach obniża wiarę w nasze możliwości i potęguje bezsilność.

    Pan Nowopolski napisał 50 notek na ten temat. Jeżeli nie przyniosły one oczekiwanego skutku to znaczy, że ta metoda nie działa.

    Może jestem wariatem, ale żyjemy w zwariowanych czasach. I takie czasy wymagają zwariowanych metod działania.....
  • @Sukarno 00:20:10
    Prawdą jest, że źródła problemów są głębsze niż tylko okres III RP.

    Natomiast jedno nie ulega wątpliwości, w odniesieniu do jednostki czy społeczeństwa; jeśli ktoś chce naprawy to najpierw musi poznać własne błędy i wady, zaakceptować je jako fakt, znaleźć ich przyczyny i przystąpić do ich naprawy. Tkwienie w przeświadczeniu o własnej wspaniałości, które to nota bene równoważy jedynie głęboki kompleks niższości w stosunku do innych, może prowadzić tylko ku nowym nieszczęściom. I tak było w całej najnowszej historii Polski.

    Dziś „duży naród w centrum Europy” szykuje się na odbudowę swej jagiellońskiej mocarstwowości. Rezultaty tego mogą być jedynie katastrofalne. Ale tych którzy manipulują polskimi kompleksami to nie obchodzi bo mają na uwadze interesy innych, również jak zwykle w najnowszej historii Polski.
  • @dr nowopolski 10:48:19
    "Natomiast jedno nie ulega wątpliwości, w odniesieniu do jednostki czy społeczeństwa; jeśli ktoś chce naprawy to najpierw musi poznać własne błędy i wady, zaakceptować je jako fakt, znaleźć ich przyczyny i przystąpić do ich naprawy."

    Zgadzam się, że trzeba prawdę poznać. Ale chciałbym wiedzieć: gdzie jest granica pomiędzy mówieniem o wadach i słabościach jako dawaniu dobrych rad, a mówieniem w celu zgnębienia kogoś?

    "Tkwienie w przeświadczeniu o własnej wspaniałości, które to nota bene równoważy jedynie głęboki kompleks niższości w stosunku do innych, może prowadzić tylko ku nowym nieszczęściom. I tak było w całej najnowszej historii Polski."

    Z tego co widzę ostatnio na Neonie i niektórych innych portalach, nie widzę jakoś tkwienia w przeświadczeniu "własnej wspaniałości", wręcz przeciwnie.

    Bo z "prawdy" którą czytam, niedługo dojdę do wniosku, że jako naród jesteśmy "do niczego". A to nie motywuje do tego, aby o co kolwiek walczyć czy co kolwiek zmieniać.

    Trzeba się przestać ciągle skupiać na negatywnych rzeczach, bo to jest bezproduktywne. Nie chodzi mi wcale o to, aby być ignorantem i patrzeć na świat przez różowe okulary. Ale chodzi o to, aby zamiast się bez sensu frustrować, zużyć swą energię na coś pożytecznego, dobrego, twórczego (co jednocześnie zabija negatywizm).

    W swym poście zainspirowałem się artykułem (Pan go raczej zrozumie bo widzę że angielski zna Pan świetnie):
    https://www.stormfront.org/forum/t964243/
  • @Sukarno 20:57:15
    Tak jak przypuszczałem inspiruje Pana współczesna “psychologia stosowana” Zachodu: Concentrate on Solutions, Not Problems ; Reframe the Negative and Find the Positive.

    W wielkich wielonarodowych korporacjach przechodziłem setki takich szkoleń (indoktrynacji) pod hasłowym tytułem „szklanka jest w połowie pełna a nie pusta”. Samo przyznanie się do „negatywnego myślenia” byłoby w tych warunkach swoistym pocałunkiem śmierci. Sam, jak wszyscy inni pracownicy skrupulatnie ukrywałem swe prawdziwe myśli. Z czasem taka tresura staje się drugą naturą człowieka. Jeśli wyrzucają go z pracy to cieszy się „nowymi perspektywami” jakie się w związku z tym otwierają.

    Kiedy w Polsce po 1989 roku zlikwidowano całą realną gospodarkę to kazano cieszyć się wyrzuconym na bruk milionom, „ możliwością robienia kariery na Zachodzie”. I cieszą do dziś i robią kariery do dziś.

    Tak się składa, że ze względu na pełnioną funkcję miałem stały dostęp do tuzów z rad nadzorczych gigantycznych korporacji i wiem że nie kierowali się nigdy ani „pozytywnym” ani „negatywnym” myśleniem, ale tylko pragmatyzmem wyzutym z ludzkiego sumienia i jakiejkolwiek uczciwości. Ich korzyści i wiktorie wynikały zawsze, wynikają i będą wynikać tylko z oszustwa, krętactwa i złodziejstwa, a w razie potrzeby nawet największych zbrodni. Ludzie, którzy są „pozytywni” są łagodni w stosunku do swych oprawców, bo widzą w nich źródło nowych szans a nie zła które na nich spada. Stąd też tak wielka indoktrynacja w tej sferze. Oczywiście jest to tylko jeden z elementów socjotechniki stosowanej przez Zachód w stosunku do swych ofiar.

    Reasumując, w dosadny sposób, siedząc po dziurki w nosie w szambie, udawanie że kąpie się w perfumach nic nie daje. Już lepiej zdać sobie sprawę z rzeczywistości, być może pasja pomoże w wydostaniu się z niego, bo konkretnych atutów jest bardzo mało. Często ludzie zdający sobie sprawę, że nie mają nic do stracenia, a wszystko do zyskania, zwyciężają. Na pewno nie należą do nich ci, którzy uważają, że fakt nie posiadania niczego do stracenia jest takim pozytywem, że warto go zakonserwować na przyszłość.


    PS A co do Neonu jest on marginesem ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu) . 99% polskojęzycznych mediów to bezsensowny bełkot nastawiony na utrzymanie w „pozytywnym” nastroju otumanione masy. W ostatnich latach powstał tylko jeden „negatyw” w postacie zwierzęcej nienawiści do Rosji i Rosjan, których ubiera się w szaty Bolszewików. A jeszcze tak niedawno, w ramach „pozytywnego” myślenia społeczeństwo wybierało towarzyszy na najwyższe stanowiska: Kwaśniewski, Miller, Balcerowicz, itd. No ale, teraz USA ma konkretne zapotrzebowanie na tą nienawiść.
  • @dr nowopolski 22:16:41
    "Tak się składa, że ze względu na pełnioną funkcję miałem stały dostęp do tuzów z rad nadzorczych gigantycznych korporacji i wiem że nie kierowali się nigdy ani „pozytywnym” ani „negatywnym” myśleniem, ale tylko pragmatyzmem wyzutym z ludzkiego sumienia i jakiejkolwiek uczciwości. Ich korzyści i wiktorie wynikały zawsze, wynikają i będą wynikać tylko z oszustwa, krętactwa i złodziejstwa, a w razie potrzeby nawet największych zbrodni. Ludzie, którzy są „pozytywni” są łagodni w stosunku do swych oprawców, bo widzą w nich źródło nowych szans a nie zła które na nich spada. Stąd też tak wielka indoktrynacja w tej sferze. Oczywiście jest to tylko jeden z elementów socjotechniki stosowanej przez Zachód w stosunku do swych ofiar."

    Rozumiem. Ale nie mam na myśli zachodu mówiąc o odrzuceniu negatywnego myślenia, tylko o każdym z krajów, gdzie powodzi się lepiej niż nam. Z czego wynikają sukcesy Rosji, Węgier itp ? Czy tam też ludzie się frustrowali nad przeszłością i porażkami, czego się nie zmieni, bo to się stało? Czy zmobilizowali się, frustracje przekuli na czyn i zrobili to co trzeba?

    "Reasumując, w dosadny sposób, siedząc po dziurki w nosie w szambie, udawanie że kąpie się w perfumach nic nie daje. Już lepiej zdać sobie sprawę z rzeczywistości, być może pasja pomoże w wydostaniu się z niego, bo konkretnych atutów jest bardzo mało. Często ludzie zdający sobie sprawę, że nie mają nic do stracenia, a wszystko do zyskania, zwyciężają. Na pewno nie należą do nich ci, którzy uważają, że fakt nie posiadania niczego do stracenia jest takim pozytywem, że warto go zakonserwować na przyszłość."
    Nigdzie nie napisałem, że fakt posiadania niczego do stracenia jest czymś pozytywnym. Po za tym Pan ma rację.

    "PS A co do Neonu jest on marginesem ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu) . 99% polskojęzycznych mediów to bezsensowny bełkot nastawiony na utrzymanie w „pozytywnym” nastroju otumanione masy. W ostatnich latach powstał tylko jeden „negatyw” w postacie zwierzęcej nienawiści do Rosji i Rosjan, których ubiera się w szaty Bolszewików. A jeszcze tak niedawno, w ramach „pozytywnego” myślenia społeczeństwo wybierało towarzyszy na najwyższe stanowiska: Kwaśniewski, Miller, Balcerowicz, itd. No ale, teraz USA ma konkretne zapotrzebowanie na tą nienawiść"

    O ile rozumiem samokrytykę, to o tyle nie toleruję używania w tej krytyce różnych antypolskich słów. Tu chyba Pan się ze mną zgodzi?

    Zgadzam się że nienawiść do Rosji i Rosjan jest zła oraz że wybory Kwacha, Millera, Balcerowicza itd. to hańba. Ale to się JUŻ STAŁO i czasu niestety nie cofniemy.

    Bo patrząc na Pańskie opinie (i nie tylko)ostatniego czasu mam wrażenie, że nie warto być Polakiem, jeżeli sytuacja jest beznadziejna.
  • @Sukarno 19:22:56
    Zacznę też od cytatu:

    "Bo patrząc na Pańskie opinie (i nie tylko)ostatniego czasu mam wrażenie, że nie warto być Polakiem, jeżeli sytuacja jest beznadziejna."

    Trudno ukrywać, że to wielki krzyż dla każdego myślącego i uczciwego Polaka. Ale od krzyża Pańskiego nie ma co się wymigiwać , bo i tak się nie uda. Tak więc podążanie śladami polskich patriotek jest drogą w ślepą uliczkę.


    O ile znam Rosyjskie poglądy (tylko z ich programów publicystycznych), to do dziś czkawką się im odbija to co zrobił z nimi Zachód po 1991 roku-czyli to samo co z nami po 1989. Do dziś walczą z żydowskimi oligarchami (oczywiście ostrożnie bo to wyjątkowo niebezpieczny przeciwnik). Ich społeczeństwo jest świadome powyższych spraw. No ale mają oni szczęście w postaci posiadania wybitnego męża stanu Putina, odradzających się narodowych elit, i cerkwi prawosławnej. Węgrzy mają Orbana i zapewne trochę autentycznych elit.

    A co ma Polska? Przywódców kalibru Poroszenki, zdradzieckiej hierarchii kościelnej i żydowskich mediów. Jedynego polityka, który im zagrażał, Piskorskiego, zapuszkowali pod pretekstem szpiegostwa, dowodów którego do dziś nie przedstawiono.


    Dlatego też społeczeństwo musi najpierw zrozumieć autentyczna sytuację, to że jest totalnie i permanentnie okłamywane, niszczone, rabowane i poniżane, że jego „elity” to sami zdrajcy, sprzedawczyki, a w najlepszym przypadku głupcy, że samo-upodlaniem się nikt jeszcze na prominencję się nie wybił, itd. Dopiero wtedy pospólstwo musi usunąć „elity”, a do czasu wykształcenia się nowych autentycznych próbować rządzić się na poziomie lokalnym (samorządowym) na podobieństwo Szwajcarii.

    Oczywiście jest to bardzo trudne zadanie, ale jakby nie było bez przełknięcia gorzkiej pigułki w postaci PRAWDY O SOBIE, nic nie da się nawet zapoczątkować.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031