Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
382 posty 360 komentarzy

drnowopolskiblog

dr nowopolski - Unikający stereotypów myślowych analityk spraw politycznych i gospodarczych Polski i świata

Demokracja w III RP a polska racja stanu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Haniebna rola judeo-katolickiego kościoła w całym okresie III RP uniemożliwiła społeczeństwu czerpanie ze wszystkich dóbr duchowych danych nam przez Zbawiciela.

 

 

Dopiero co zakończyła się gorączka wyborcza związana z kampanią do europarlamentu, a już rozgorzała sejmowa.
 
Nasza Ojczyzna, solidnie zakotwiczona w „ekskluzywnym klubie bogatych” (co prawda na prawach lokaja, ale jednak!) delektuje się „demokratycznymi procesami”, które już już a udoskonalą się na tyle, że rozwiążą wszystkie nasze problemy i bolączki. Tak przynajmniej uważa przygniatająca większość elektoratu.
 
Demokracja jest kamieniem węgielnym zachodniego systemu sprawowania władzy i uważana jest powszechnie za jedyną akceptowalną metodę funkcjonowania społeczeństwa. Mało tego, osiągnęła ona coś w rodzaju statusu „religii” na zdechrystianizowanym ateistycznym Zachodzie.
 
Nikt nie zadaje sobie oczywistego wydałoby się pytania, kto, na jakiej podstawie i jakim prawem wypromował demokrację do takiej roli? Jedną z fundamentalnych wartości Zachodu jest „tolerancja” i to aż do takiego stopnia, że głosi się slogan „nie ma tolerancji dla nietolerancji”. 
 
Tak więc w imię tak zdefiniowanej „tolerancji” Zachód „zmienia reżimy” i „dokonuje humanitarnych bombardowań” tych państw, które (według zachodniego kryterium) nie spełniają wymogów „demokracji”. Przy czym nikt ze światłych obywateli Zachodu nie zastanawia się, czy przypadkiem nie byłoby uczciwiej zostawić te „zacofane kraje” w mrokach „średniowiecznej ciemnoty” i pozwolić im kultywować, monarchię, dyktaturę, czy teokrację.
 
Wracając jednak do samej „demokracji”, należy tu podkreślić, że starożytni Grecy, którzy pierwsi zdefiniowali podstawowe systemy sprawowania władzy uważali ją za najgorszy model społeczny, który nieuchronnie prowadzi do „ochlokracji” (rządów motłochu), a następnie „oligarchii” (rządów ekonomicznej elity). Zresztą nie tylko starożytni mieli negatywne odczucia co do „demokracji”, ale również współcześnie rozlegają się słowa jej krytyki. 
 
Niedawno w angielskim tłumaczeniu ukazała się praca profesora Buffina de Chosala zatytułowana: „Koniec demokracji”.
 
Poniżej przedstawiam istotniejsze fragmenty tego dzieła w tłumaczeniu na język polski:
Od momentu powstania współczesnej demokracji, głównym jej beneficjentem było państwo i związane z nim finansowe elity, które są de facto władcami społeczeństwa. Przy czym wzrost potęgi państwa i jego kontroli nad jednostkami wzrósł do bezprecedensowego poziomu w historii ludzkości. Żaden papież, cesarz, król czy książę nigdy nie osiągnął takiej władzy.
 
Każdy wyborca jest posiadaczem minimalnej „cząstki suwerenności”, która jako taka jest bezwartościowa. Cała jego siła polega na wrzuceniu głosu do urny, której to „cząstki” w tym momencie się pozbywa na korzyść tego kto będzie go reprezentował.
 
Demokracja nie jest systemem władzy większości, ale najsilniejszej mniejszości, a to nie z powodu jej liczebności, ale ze względu na najlepszą organizację. Władza ludu jest mitem, który traci całą wymowę w konfrontacji z praktyką.
 
W rezultacie tej praktyki następuje „negatywna selekcja” i najgorsi dochodzą do szczytów władzy. 
Unijne kryteria opisujące „idealnego polityka” są następujące:
Giętki;
Przekonywujący;
Instynktowny kłamca;
Bezideowiec;
Nie związany z żadną platformą;
Zainteresowany jedynie we władzy;
Pragnący prestiżu i korzyści dla osobistego pożytku.
 
Zarówno parlamentarzyści jak i szefowie rządów prawie zawsze odpowiadają powyższym kryteriom.
 
W przedrewolucyjnej Europie socjalne struktury chroniły jednostki przed potęgą państwa znacznie efektywniej niż „nowoczesna demokracja”. Koncepcja „organicznego społeczeństwa” została obalona w okresie Rewolucji Francuskiej. W tym czasie przywileje klasowe i syndykalne zostały zniesione, tak że wszystko co chroniło obywateli przed samowolą państwa zostało zniesione w imię „wolności”.
 
Wpływy pieniądza nie funkcjonowały w systemach monarchicznych. Są one produktem demokratycznych parlamentów, kongresów i międzynarodowych organizacji. Ciała te związały się z kręgami finansjery. Koncentracja siły politycznej mogła być osiągnięta jedynie w scentralizowanym systemie bankowym i w po zniesieniu parytetu złota. Banki są obecnie integralną częścią „demokracji” finansując inicjatywy państwowe i wzbogacając politycznie zaangażowane elity finansowe kosztem pozostałej części społeczeństwa.
Z powodu opisanej natury demokracji i typu osobowości, które sobą przyciąga (patrzhttps://www.salon24.pl/u/ignacynowopolskiblog/953735) demokracja jest niereformowalna i ostatecznie upadnie pod wpływem stresu finansowego, wojny, lub społecznych niepokojów.
Demokracja parlamentarna rzadko wydaje mężów stanu, gdyż systemy partyjne najczęściej promują ambitnych egoistów, demagogów, czy nawet zwykłych specjalistów komunikacji medialnej. A ci zwykle charakteryzują się jedynie powierzchowną wiedzą, egocentryzmem i ograniczonym zrozumieniem człowieka i społeczeństwa. Są oni oportunistami wykorzystującymi potęgę państwa w pogoni za władzą i pieniędzmi, oraz interesami partyjnymi.
O ile na ateistycznym Zachodzie społeczeństwo wyzbyło się naturalnych odruchów cywilizacji łacińskiej, o tyle w Polsce drzemią jeszcze pokłady chrześcijańskiego sumienia, oraz instynktowne rozumienie prawa naturalnego, które jasno precyzuje, że władza pochodzi od Boga (z góry) a nie od pospólstwa (z dołu), zgodnie z ilustrującą ten fakt odwieczną sentencja „z Bożej łaski Król…”.
Niestety haniebna rola judeo-katolickiego kościoła w całym okresie III RP uniemożliwiła społeczeństwu czerpanie z tych pokładów, jak również wszystkich innych dóbr duchowych danych nam przez Zbawiciela.

 

https://wordpress.com/view/drnowopolskipolskapanorama.home.blog

KOMENTARZE

  • Autor
    Ale współczesną demokrację wymyśliłeś, w której jednostki mają cechy mniejszości. To zwykła dyktatura.

    Władza ludu nie jest mitem. Tak samo jak trójka nie jest liczbą parzystą.

    Pozdrawiam
  • Babilon bis
    Autor powyższego komentarza obrzydza nam demokrację, jakoby nie sprawdziła się jako system polityczny. Owszem nie sprawdziła się, ale autor nie podaje przyczyny dlaczego? Celowo lub z niewiedzy pomija takie aspekty jak zawłaszczanie mediów, korupcja, zastraszanie i nękanie , sabotaż wewnątrz partyjny jako źródło kontrolowanej opozycji , agenturalność i służby specjalne. Czyli z demokracji wychodzi prosta lipa a oligarchowie naprzemiennie wciąż u władzy tylko zmieniają czasami nazwy partii dla odświeżenia image. Ale sama czysta demokracja jaka miała miejsce w starożytnej Grecji przed jej wchłonięciem przez cesarstwo rzymskie prosperowała świetnie dla dobra ogółu. Ale kto by to pamiętał, czytał lub próbował zrozumieć. Po antyku greckim został tylko Akropol i to ludzi najbardziej ciekawi, no może i parę rzeźb, kolumn. Większość została zniszczona przez kataklizmy, zrabowana lub celowo ukryta, ale o to mniejsza. Mam zapytanie do autora, jakiego boga ma na myśli pisząc, że władza powinna pochodzić od niego? Z jakiego boskiego miłosierdzia ma sprawować władzę ten który będzie nami rządził ? Pytam dlatego, że mamy już Watykan jako kontynuacja cesarstwa rzymskiego i tam na tronie siedzi ten który włada z boskiego wysłannictwa i błogosławieństwa. Myśl jakby władza pochodziła od boga z góry czyli od czegoś enigmatycznego nie ujawnionego i niesprawdzalnego i miała by w dzisiejszych czasach służyć jako ukoronowanie władzy świeckiej politycznej jest zdumiewające. Nie wyobrażam sobie jakby np. Duda byłby niewybieralny w powszechnych wyborach a nominację na prezydenta przeprowadził by bóg. A kto jest reprezentantem w cywilizacji łacińskiej boga na ziemi czyż nie Watykan? Może byłoby to i nawet wygodne, ponieważ wszystkie zdrady, łajdactwa, kłamstwa i matactwa w wykonaniu tych z bożego nadania można by było zwalić na boga, mówiąc bóg tak chciał i wtedy plebs byłby pokorny jak zawsze są owce. Właściwie nie byłoby w tym nic nowego pod słońcem na naszej planecie. Już kiedyś ludzkość przerabiała takie cyrki w starożytnym Egipcie i Babilonie, gdzie potomkowie bogów a potem faraonowie robili z gawiedzią co chcieli. Autor być może marzy o tamtych zamierzchłych czasach ale to se nie wrati .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031