Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
278 postów 188 komentarzy

drnowopolskiblog

dr nowopolski - Unikający stereotypów myślowych analityk spraw politycznych i gospodarczych Polski i świata

Pamięć historyczna motorem działań narodów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Można oczywiście debatować, czy pamięć historyczna jest dobra czy nie, ale na pewno jest objawem zdrowia psychicznego i normalności społeczeństw.

Rozniecanie kolejnego ogniska napięć, tym razem na półwyspie koreańskim, budzi poważne zaniepokojenie.  Ewentualny konflikt mógłby spowodować ogromne negatywne następstwa i to nie tylko w samym regionie.   
 
Zwykła w takiej sytuacji retoryka USA o zagrożeniu ze strony „nieprzewidywalnego reżimu”  Północnej Korei, jest takim samym kłamstwem, jak wszystkie poprzednie dotyczące dziesiątek zniszczonych przez Waszyngton państw.  Reżim północnokoreański jest zapewne zbrodniczy w stosunku do swych obywateli, ale nie stanowi problemu w skali międzynarodowej.  Phenian nigdy nie zaatakował nikogo i nie jest nawet eksporterem tak popularnego dziś  terroryzmu, czego nie można powiedzieć o Stanach Zjednoczonych i ich wasalach.
 
W związku z powyższym, z ciekawością śledziłem ostatnio debatę na ten temat, wiedzioną przez obserwatorów od lat zamieszkałych w regionie, znających lokalne języki, obyczaje i poglądy  ludzi, oraz  postawę władz.  Przeważała opinia, że „północnokoreański reżim” jest całkowicie poczytalny i przewidywalny, w pełni zdający sobie sprawę z ewentualnych następstw konfliktu.  Natomiast społeczeństwo koreańskie nie zapomniało i nie wybaczyło zarówno zbrodni japońskich z okresu II Wojny Światowej, jak amerykańskich z okresu konfliktu na półwyspie, gdzie dywanowe naloty US Air Force zabiły ponad milion ludzi.  Paradoksalnie, agresywnej postawie Stanów, którą można obserwować od zakończenia konfliktu zbrojnego do dnia dzisiejszego, reżim w Phenianie zawdzięcza swe przetrwanie, będąc postrzeganym przez społeczeństwo jako gwarant niezależności od zbrodniczego agresora.
 
Nie inaczej mają się sprawy z Chinami, najbliższym sojusznikiem i protektorem Korei Ponocnej.  Tam też, zarówno społeczeństwo, jak i władze nie zapomniały o wiekach prześladowań, eksploatacji, kolonialnych poniżeń i ludobójstwa, zarówno z okresu II Wojny Światowej, jaki  wcześniejszych, jak np. wojen opiumowych.  Nie zapomniano, ani nie wybaczono, Japonii, Zachodowi, a w szczególności Anglosasom, popełnionych zbrodni.  Stąd też iluzoryczną wydaje się nadzieja Zachodu na zastraszenie i w konsekwencji podporządkowanie sobie tych państw w ramach NWO.  Dlatego też jeszcze bardziej prawdopodobna wydaje się groźba konfliktu nuklearnego, który spowodowałby nieobliczalne konsekwencje dla całego globu. 
 
W tym kontekście można oczywiście debatować, czy pamięć historyczna jest dobra czy nie, ale na pewno jest objawem zdrowia psychicznego i normalności owych społeczeństw.  Dla kontrastu, obywatele III RP są całkowicie jej pozbawieni, czego rezultatem jest dzisiejsza agonia postnarodowej III RP i jej społeczeństwa, oraz triumf jej wszystkich licznych wrogów.
 
Przeciętny obywatel III RP:
-nie zidentyfikuje żydostwa jako swego głównego wroga, bo byłby to wyraz „antysemityzmu”, a więc dowód na ciemnotę i zaściankowe zacofanie.  A Polak prędzej sobie pozwoli rękę obciąć, niż przyznać że pochodzi z prowincjonalnej nędznej kolonii Unii Europejskiej.  Przy czym dwa tysiące lat z nawiązką świadczące o słuszności powyższej tezy i to w stosunku do wszystkich  bez wyjątku gojów, nie ma nic do rzeczy we wspomnianej sprawie;
-nie uzna Niemców za swych odwiecznych wrogów i sprawców niewypowiedzianych wręcz zbrodni w stosunku do Polski i Polaków, bo są oni „głównym adwokatem III RP w UE”, tak uwielbianym przez polskojęzycznych „europejczyków”, „ekskluzywnym klubie bogatych”.
- nigdy nie skonstatuje rezultatu planowej de-industrializacji Polski w ramach wojny hybrydowej Zachodu, której efekty w każdej niemal sferze były dlań katastrofalne, bo musiałby wtedy zaakceptować druzgocącą konieczność poruszania się Polonezem zamiast Mercedesem i mycia się mydełkiem Pollena a nie Palmolive;
- nigdy nie zauważy dwuznacznej gry hierarchii kościelnej, czyli watykańskiego „deep church”, wynikiem której jest pełna dezorientacja tego segmentu społeczeństwa, który nie uległ jeszcze całkowitej demoralizacji.  Wszelka krytyka i konstatacja tego mogłaby rzucić cień na „największego Polaka wszech czasów”,  którego światło globalnej chwały rozgrzewa w jakimś stopniu zamarznięte w kompleksach serca jego rodaków.
 

No ale być może dzięki temu III RP nie stanie się zarzewiem globalnego nuklearnego konfliktu, jak to grozi  Korei i Chinom?   Niestety, to tez może się nie ziścić, jeśli reżim warszawski, na polecenie swych pryncypałów z amerykańskiego „deep state”,  nadal będzie zaogniał stosunki z Rosją. 

KOMENTARZE

  • Autorze
    Co tak naprawdę wydarzyło się w Charlottesville? Długie ręce Sorosa, czyli same fakty...Oto informacja podana dziś przez PAP: „W sobotę w Charlottesville w stanie Wirginia wybuchły starcia między uczestnikami wiecu skrajnie prawicowych „białych nacjonalistów” a uczestnikami kontrdemonstracji, m.in. działaczami ruchu „Black Lives Matter”. Dodatkowo samochód wjechał w tłum ludzi, głównie lewicowych aktywistów, demonstrujących przeciw wiecowi. Zginęła 32-letnia kobieta, a sprawca – 20-latek z Ohio – został aresztowany. FBI wszczęło śledztwo w tej sprawie.” Spędziłam całą niedzielę oglądając nagrania z wydarzeń w Charlottesville i słuchając tego, co mieli do powiedzenia uczestnicy tych zajść. Przejdźmy zatem do faktów. Po pierwsze – władze miejskie Charlottesville podjęły decyzję o usunięciu z miasta pomnika generała Roberta Lee, dowódcy wojsk Konfederacji w czasie wojny secesyjnej (1861–1865). To nie jest odosobniony przypadek. Na południu Stanów Zjednoczonych usuwa się pomniki związane z Konfederatami, gdyż mają one rzekomo symbolizować rasizm i ksenofobię. W kwietniu taką akcję przeprowadzono w Nowym Orleanie. Jak informuje portal forsal. pl: „Władze Nowego Orleanu w Luizjanie usunęły w nocy z niedzieli na poniedziałek pierwszy z czterech znajdujących się w mieście pomników upamiętniających Konfederację, której symbole obecnie kojarzone są przez niektórych z rasizmem i ksenofobią Południa USA. (…) usunięte mają być pomniki generałów Konfederacji Roberta E. Lee i P.G.T. Beauregarda oraz prezydenta Konfederacji Jeffersona Davisa.” Po drugie – w Charlottesville miał odbyć się wiec przeciwników usunięciu pomnika generała Lee. Hasłem wiecu było „Unite the Right”. Wiec miał być pokojowy. Przez dwa miesiące organizatorzy omawiali z policją warunki zabezpieczenia wiecu, żeby nie doszło do żadnej przemocy, ani zamieszek. Po trzecie – tydzień przed planowaną datą wiecu władze Charlottesville zakazały jego przeprowadzenia w miejscu wskazanym przez organizatorów, czyli w parku im. generała Lee. Organizatorzy zaskarżyli tę decyzję do sądu i wygrali. Sąd federalny uznał, że zakaz organizowania wiecu stanowi naruszenie 1. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych gwarantującej wolność religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń. Po czwarte – organizatorzy wiecu poinformowali policję o wyroku i o tym, że wiec odbędzie się w parku, tak jak to zaplanowano. Powiedzieli również, że są w posiadaniu informacji o zaplanowanym na ich legalne zgromadzenie ataku, który mieli przeprowadzić członkowie Antify i organizacji Black Lives Matter. Po piąte – policja zapewniła organizatorów wiecu, że zagwarantuje im ochronę i dopilnuje, aby nie doszło do wybuchu przemocy. Po szóste – gdy uczestnicy legalnego wiecu „Unite the Right” wyruszyli na miejsce wskazane wyrokiem sądu federalnego, okazało się, że policja ich nie eskortuje, a wokół parku zebrały się tłumu agresywnych członków Antify i Black Lives Matter. W stronę podążających do parku poleciały kamienie, psikano ich gazem po oczach, bito i wyzywano. Policji nie było. Uczestnicy wiecu mieli przy sobie broń palną, ale żaden z nich jej nie użył. Kilku z nich zostało rannych od uderzenia kamieniem. Ogółem rannych zostało 15 osób. Po siódme – policja czekała na uczestników wiecu w parku. Ale nie po to, żeby zapewnić im bezpieczeństwo, ale po to, żeby nie dopuścić do przeprowadzenia legalnego wiecu. Uczestnicy zostali natychmiast wezwani do rozejścia się pod groźbą aresztowania. Organizatorzy pokazywali wyrok sądu, lecz policjanci w ogóle nie byli nim zainteresowani. Wiec się nie odbył, a w Charlottesville wprowadzono stan wyjątkowy. Agresywne tłumy spod znaku Antify i Black Lives Matter w żaden sposób nie były niepokojone przez policję. Ich nielegalna demonstracja trwała w najlepsze. Po ósme – w nielegalną demonstrację Antify i Black Lives Matter wjechał samochód. Jedna osoba nie żyje, 19 jest rannych. Motywy działania sprawcy nie są znane. Po dziewiąte – wśród manifestantów „Unite the Right” był jakiś idiota z nazistowska flagą. Moim zdaniem ten półmózg powinien dostać parę kopów na odmulenie (od każdego) i przynajmniej parę tysięcy dolarów kary. Długo szukałam filmu, w którym ta sprawa zostanie poruszona. I znalazłam. Jeden z organizatorów wiecu, zapytany o to, czy popiera nazizm i maszeruje pod znakiem swastyki, wyjaśnił, że nie ma pojęcia, dlaczego taka flaga znalazła się wśród uczestników. Uznał, że mógł to być trolling, lub zwykła głupota. Zapewnił, że nie podpisuje się pod hasłami nazistowskimi. Znając ignorancję Amerykanów (a miałam okazję przekonać się o tym osobiście) dopuszczam myśl, że flagę z hakenkreuzem faktycznie niósł jakiś kretyn, który tak naprawdę nie wiedział, co niesie. A teraz posumowanie: legalny wiec został rozgoniony przez policję zanim się zaczął. Policja nie zabezpieczyła legalnego przemarszu, chociaż miała informację, że jego uczestnicy będą brutalnie atakowani przez uczestników nielegalnego zgromadzenia. Policja nie rozwiązała, ani też w żaden sposób nie zabezpieczyła nielegalnej demonstracji agresorów z Antify i Black Live Matters. Jedna osoba nie żyje, a kilkanaście jest rannych. Zatem kto tak naprawdę winien jest śmierci tej 32-latki? Kto doprowadził do sytuacji, w której wybuchła przemoc na ulicach Charlottesville? Kto ma krew na rękach? Komu to wszystko służy? Wnioski wyciągnijcie sami, ale najpierw sprawdźcie, kto finansuje Antifę i Black Live Matters. A tym, którym nie chce się szukać odpowiedzi na to pytanie, podaję info na tacy – Black Live Matters, czyli skrajnie rasistowska organizacja czarnych nawołująca do eksterminacji białych, dostała 33 miliony dolarów od Sorosa. Zdziwieni?
    http://www.washingtontimes.com/news/2016/aug/16/black-lives-matter-cashes-100-million-liberal-foun/

    http://wprawo.pl/2017/08/13/co-tak-naprawde-wydarzylo-sie-w-charlottesville-dlugie-rece-sorosa-czyli-same-fakty/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031