Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
313 postów 233 komentarze

drnowopolskiblog

dr nowopolski - Unikający stereotypów myślowych analityk spraw politycznych i gospodarczych Polski i świata

O czym nie wie obywatel III RP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Społeczeństwo III RP utrzymywane jest w pełnej nieświadomości, zarówno w odniesieniu do realiów szeroko pojętego bytu, jak i tego, kto tak naprawdę jest głównym wrogiem Polski.

 

Prawie przed dekadą, dokonałem próby porównania dokonań II i III RP. Z czasem doszedłem jednak do wniosku, że analiza taka jest nieuprawniona, z powodu jakościowej różnicy jej przedmiotów. II RP była bowiem państwem w pełni suwerennym, w przeciwieństwie do III RP. Logicznym wydawało się więc przeprowadzenie takiego porównania w odniesieniu do PRLu i III RP. Rezultaty tego zaprezentowałem w kilku publikacjach tyczących różnych obszarów tematycznych. Ponieważ jednak dynamika rozwoju sytuacji w III RP jest duża, warto wrócić do tego tematu, uzupełniając go nowymi spostrzeżeniami.
 
Pomimo zależności PRLu od sowieckiego hegemona i „siermiężnego” życia jego obywateli, można w jego systemie znaleźć pewne pozytywy. Należały do nich niewątpliwie pełne zatrudnienie i szeroko pojęta sfera socjalna.
 
Z perspektywy ćwierćwiecza, widać wyraźnie, że III RP nie ma na swym koncie żadnych autentycznie pozytywnych osiągnięć. Odsyłając do cytowanych powyżej artykułów, przytoczę tu tylko zasadnicze „reformy” III RP:
 
-likwidacja realnej gospodarki przez Balcerowicza j jego następców;
 
-rozbudowa pasożytniczego aparatu biurokratycznego, w wyniku zmian systemu administracji państwowej i samorządowej;
 
-„prywatyzacja” majątku narodowego polegająca na jego rabunku lub zniszczeniu;
 
-dostosowanie edukacji do „standardów unijnych”, które spowodowało drastyczny regres jej poziomu i jakości;
 
-stymulacja masowej emigracji młodego pokolenia, poprzez pozbawienie go jakichkolwiek realnych szans na godne zatrudnienie w kraju;
 
-mitygowanie przyrostu naturalnego poprzez de facto likwidację jakichkolwiek osłon socjalnych;
 
-likwidacja de facto i de jure suwerenności państwa, poprzez wtłoczenie go w struktury unijne.
 
Najważniejszą jednak różnicę, pomiędzy oboma tworami, stanowi fakt pełnej świadomości przygniatającej większości ówczesnego społeczeństwa, co do autentycznej sytuacji PRLu, jego zależności od ZSRR, okupacyjnej roli „elit”, administrujących nim z sowieckiego nadania, oraz półkolonialnej eksploatacji polskiej gospodarki przez tego hegemona.   
 
Dla kontrastu, społeczeństwo III RP utrzymywane jest w pełnej nieświadomości, zarówno w odniesieniu do realiów szeroko pojętego bytu, jak i tego, kto tak naprawdę jest głównym wrogiem Polski. 
 
Dziś, gdy nieprzerwanie funkcjonuje ono w wirtualnej rzeczywistości, stworzonej dlań przez zagraniczne ośrodki decyzyjne, w wielu innych krajach rzeczywistość zaczyna przebijać się do świadomości obywateli. Zdarzają się tez „dezerterzy” z obozu władzy. Znany szwajcarski ekonomista, były luminarz międzynarodowych organizacji finansowych, Peter Koenig, tak charakteryzuje funkcjonujący współcześnie system gospodarczy[v] :
 
Trzeba sobie uświadomić, że neoliberalizm, to kryminalna, mordercza plaga. Jest ona przyczyną wszelkiego zła w XXI wieku na świecie. Obrazuje ona zachłanność małej grupki, z powodu której dziesiątki milionów muszą ginąć. Neoliberalizm i jego feudalny system bankowy, pod przewodnictwem Wall Street i jej międzynarodowej finansowej siatki, kradnie publiczne środki i inwestycje, rabuje narodowe zasoby przy pomocy złodziejskich systemów prywatyzacyjnych, wprowadzanych pod pretekstem „reform strukturalnych” niezbędnych do uratowania państw przed bankructwem. 
 
Nie lepiej przedstawia się sytuacja światopoglądu społeczeństw, kreowanego przez korporacyjne media i tandetną pop-kulturę. Ludzie funkcjonują w matrix-sie niemającym nic wspólnego z rzeczywistym światem ich otaczającyh. Pisze o tym „dezerter” korporacyjnych mediów, znany brytyjski dziennikarz, John Pilger.
 
Prawdziwie diaboliczną formę osiągnęła zachodnia propaganda medialna w okresie narastającego konfliktu z Rosją. Dzięki sprytowi Putina, który nie dał się sprowokować do bezpośredniego zaangażowania w ukraińską wojnę domową i nie dał tym samym zachodowi pretekstu do zaatakowania Rosji, zachodnie media zmuszone zostały do stworzenia „negatywowego” obrazu rzeczywistości, w której agresor (Banderowcy wspierani przez zachód) przedstawiani są w roli ofiary, a ludność Donbasu odgrywa rolę „rosyjskiego agresora”. Pisze o tym, miedzy innymi polski dziennikarz z Kijowa, Eugeniusz Lubański:
 
Ogromnie mnie wstyd za polskich polityków i moich kolegów dziennikarzy, którzy robią milionom Polaków wodę z mózgu. Ta operacja dokonywana jest już w skali całego narodu polskiego. Można wszystko zwalać na PRL i żydokomunę, ale to tylko wierzchołek góry lodowej polskiego idiotyzmu, który szkodzi polskiemu interesu narodowemu.
Polskie media, zwłaszcza telewizja non stop truje masowo przeciętnych Polaków pół prawdami w swoich reportażach z ogarniętego wojną domową Donbasu. Ostatnio dziennikarzy III RP próbują złagodzić wizerunek banderowców batalionów ochotniczych typu: „Azow”, „Donbas”, „Ajdar”, „OUN”, „Kijów” lub „Prawy Sektor”.
Np. dziennikarka Ewa Stankiewicz już po raz kolejny demonstruje dobroć bojowników banderowskich, którzy jej zdaniem mają charakter anielski i lubią Polskę i Polaków lecz nienawidzą Rosję i Rosjan. Po reportażach pani Stankiewicz można się rozpłakać od wzruszenia, jak od filmów indyjskich. Nieskazitelni żołnierze pod flagami czerwono-czarnymi OUN-UPA i bandyci Donbasu i Putina. Białe i czarne. Do jakiego stopnia trzeba się zdegradować, aby na czarne mówić białe i na odwrót.
Do pani Stankiewicz znowu się dołączyła skandaliczna banderowka z Polski Bianka Zalewska, która wznowiła swą pracę reporterską w ukraińskiej telewizji „Espreso”. Szef tego neobanderowskiego kanału lwowianin Mykoła Kniażyćkyj dawny kolega koszernego Adama Michnika, przygarnia na swojej telewizji „Espreso” polskich spadkobierców OUN-UPA ze Związku Ukraińców w Polsce, znających język ukraiński. Ci nawiedzeni przez ideologię integralnego nacjonalizmu ukraińskiego obywatele III RP chętnie uczestniczą w medialnej propagandzie prezydenta Poroszenki i ministerstwa informacji banderowca Stecia ze Lwowa.
To dobrane towarzystwo wzajemnej adoracji robi skutecznie wodę z mózgu Ukraińcom i Polakom. Pani Stankiewicz, może to nie banderowcy mordowali tysiącami cywilnych Polaków II RP w czasie II wojny światowej? Ale co ja pytam, bo wielu dziennikarzom polskim od dawna już nie zależy na prawdzie lecz na pieniądzach.
 
Natężenie propagandy medialnej, w ostatnim okresie, osiągnęło takie rozmiary, że spowodowało to oficjalną reakcję władz niemieckich, oskarżających amerykańskie środki masowego przekazu o „niebezpieczną propagandę", prowadzącą do wojny.
 
Obawa o własną skórę, skłoniła Niemców do postrzegania rzeczywistości w bardziej realnym kształcie. Niestety, nic podobnego nie ma miejsca wśród „polskich elit”. Ich głupota i służalczość w stosunku do obcych „pryncypałów” jest bezgraniczna.
 
Dokumentne otumanienie Polaków, we wszystkich dziedzinach życia społecznego, politycznego i gospodarczego umożliwiło perfidne „porozumienie ponad podziałami” polskich „elit”, oraz zmasowana propaganda wszystkich bez wyjątku znaczących polskojęzycznych mediów.
 
Polacy nie znają fundamentalnych prawd dotyczących III RP i jej społeczeństwa, a w szczególności tego, że:
-ten niesuwerenny twór państwowy funkcjonuje, jako de facto kolonia Unii Europejskiej;
-jego „elity” odgrywają zakamuflowaną rolę okupanta;
-„demokratyczna władza” funkcjonuje w symbiozie z „demokratyczną parlamentarną opozycją” i są one w pełni zintegrowane z nieformalnym systemem „nowego porządku światowego” (NWO);
-skala kolonialnej eksploatacji i destrukcji wdrażanej dziś w Polsce przez zachodniego okupanta (Unii & USA) wielokrotnie przewyższa tą zrealizowaną przez ZSRR w okresie PRLu;
-głównym wrogiem Polski I Polaków jest międzynarodowa oligarchia finansowa, oraz, w zróżnicowanym stopniu, cały zachód, a w szczególności Niemcy, a nie jak im się wmawia putinowska Rosja.
 
Dopóki Polacy nie poznają tych fundamentalnych prawd, dopóty sanacja będzie pozostawać jedynie mglistą alternatywą.
 
 
 
 
 


[i] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/48110,ii-i-iii-rp-porownanie-dokonan
[ii] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/336901,prl-a-iii-rp-proba-oceny-politycznej
[iii] http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/334580,prl-a-iii-rp-proba-oceny-gospodarczej
[vi] http://www.paulcraigroberts.org/2015/03/05/crazed-washington-drives-world-final-war/
[vii] http://en.wikipedia.org/wiki/John_Pilger
[ix] http://www.kronikanarodowa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2419:wieci-z-kijowa-robi-polakom-wod-z-mozgu
[x] http://news.antiwar.com/2015/03/12/german-officials-claims-of-russian-invasion-of-ukraine-are-american-propaganda/

KOMENTARZE

  • Bardzo cenne analizy!
    Bardzo dokładne i ciekawe analizy...
  • @Henryk Dąbrowski 20:34:06
    By byla demokracja, 3 wladzę należy połączyć z 1 najwyższą wladzą.
    By były demokratyczne wybory, jedno okienko na tak trzeba połączyć z 3 innymi formami wolnej woli człowieka.

    Polska Demokracja Kwantowa
  • O tym także nie wiedzą Polacy...
    Polakom urabia mózg żydoniemiecka i żydobolszewicka ze swym POmiotem PROPAGANDA – prasa, radio, telewizja, wydawnictwa szkolne i encyklopedyczne etc. w języku polskim i obcym, która jest w łapach "koczowników plemiennych" (96% światowych mediów), koczujących na wszystkich kontynentach i żyjących kosztem innych narodów ze szkodą dla tych narodów. Ilu Polaków o tym wie ? Na ul. Wiejskiej w Warszawie jest "KNE-SEJM", w którym zdecydowanie dominują "koczownicy plemienni" pod po raz który zmienionymi tetełe, vide pierwszy kaszalot PRL - bis, niezależnie od ugrupowania politycznego, a Polaków jest tam niewielu. W/g danych osobowych kartoteki MSW z 1984 r( opracowane na podstawie operacji Sezam, zaczętej przez Niemcy a kończonej po wojnie przez NKWD, Smiersz, IW, UB, SB, etc. - czyli "przerabianie" żydoniemców vide ryży, żydobolszewików - 400 tys tzw.litwaków czyli biedoty żydowskiej zza Donu na "polaków" nadając im polskie tetełe/nazwiska po wymordowanych polskich rodzinach z przywłaszczonych dokumentów tożsamości, plus 4000 enkawudzistowskich zbrodniarzy, oprawców, bandytów, czyli matrioszek vide Wolski ksywa Jaruzelski czy Kiszczak, Stoltzmany ksywa Kwaśniewscy, etc. Akta tej operacji znajdują się w Archiwum Akt Nowych w Szczecinie, były dostępne lecz obecnie nie), w Polsce żyje ponad 3 mln żydów ukrytych pod polskimi nazwiskami i udających Polaków, a w/g S.Szurmieja, przewodniczącego organizacji żydowskich, aż ponad 4 miliony z tymi ściąganymi z Izraela, zza Donu. Polakom może pomóc poznanie BEZWZGLĘDNEJ PRAWDY, która wpłynie na podwyższenie ich ŚWIADOMOŚCI NARODOWEJ. Dlatego Polacy muszą się wystrzegać kłamstwa i półprawd, które są równie niebezpieczne jak kłamstwo, ponieważ powodują wtórne ogłupienie co widać po wpisach na forach. O matrioszkach pisze Henryk Piecuch, pisał Rybiński w imieniu Jaroszewicza, co ten ostatni i nie tylko on przypłacił życiem ze swą żoną. Polecam książkę "Radomierzyce. Archiwa pachnące śmiercią" Jerzego Rostkowskiego, mówiącą o tym co znalazł Jaroszewicz w Radomierzycach, dlaczego wszyscy z nim na czele zginęli + agent GRU, KGB Jerzy Fonkowicz. ( Mordercze archiwum - Były premier PRL Piotr Jaroszewicz mógł zginąć z powodu tajemnic, które poznał w czerwcu 1945 r. w Radomierzycach koło Zgorzelca. W czerwcu 1945 r. na dziedziniec pałacu w Radomierzycach wjechały trzy terenowe samochody. Z aut wysiadło kilku cywilów i uzbrojeni żołnierze w polskich mundurach. Zamierzali przeszukać zdeponowane tam pod koniec wojny ogromne niemieckie tajne archiwum. Jadąc do pałacu, nie wiedzieli jeszcze, co ono zawiera. Kilkadziesiąt lat później trzy najbardziej wtajemniczone w te poszukiwania osoby zostały zamordowane - wszystkie w tajemniczych okolicznościach. Był wśród nich płk. LWP i prokurator wojskowy Jaroszewicz.
    Tajemnica
    Latem 1944 r. hitlerowcy rozpoczęli w Radomierzyckim pałacu toczone ścisłą tajemnicą prace budowlane. W jednym z pomieszczeń powstało coś na kształt opancerzonego bankowego skarbca. Zaraz potem do Radomierzyc zaczęły zjeżdżać ciężarówkami tajne dokumenty, zebrane w całej Europie. Raporty o przebiegu tej akcji trafiały bezpośrednio na biurko Waltera Schellenberga, szefa VI departamentu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA). To może świadczyć o randze całego przedsięwzięcia, a także o znaczeniu archiwum dla hitlerowców. Wskazuje również na osobę, której najbardziej zależało na ukryciu dokumentów, będących już po wojnie znakomitym punktem przetargowym w różnych rozgrywkach nie tylko politycznych. Rozgrywkach o życie!
    Misja Jaroszewicza
    Znany sudecki przewodnik Tadeusz Steć, współpracownik służb wywiadowczych, ujawnił, że w 1945 r. odwiedził Radomierzyce w poszukiwaniu złożonych tam dokumentów. Okoliczni autochtoni wspominali, że w majątku mieszkali również obcokrajowcy, prawdopodobnie Francuzi. Widzieli także polskich żołnierzy, którzy przyjechali do pałacu. Kierował nimi Jaroszewicz, wówczas pułkownik LWP. Trafiła do niego informacja o ukryciu przez Niemców ważnych dokumentów w pałacu koło Zgorzelca. Chciał on, by nie była to oficjalna akcja wojskowa, lecz prywatne przedsięwzięcie, które pozwoliłoby mu się zorientować, co kryło się w Radomierzycach. Zabrał tylko zaufanych ludzi. Z Jaroszewiczem byli m.in. Tadeusz Steć i ppłk Jerzy Fonkowicz, agent sowieckiego wywiadu oraz mjr Władysław Boczoń.
    Akta wywiadu
    Po dotarciu do pałacu w Radomierzycach ekipa Jaroszewicza odnalazła w jednym z pomieszczeń tysiące teczek zawierających tajne dokumenty Głównego Urzędu Bezpieczeństwa III Rzeszy. Były tam akta personalne, listy, plany; głównie archiwa wywiadu francuskiego. Miało się tam także znajdować archiwum paryskiego gestapo, zawierające listy konfidentów. Były to dane o ludziach, ich ciemnych interesach i kolaboracji z Niemcami oraz wydarzeniach prowokowanych przez niemieckie tajne służby, w których uczestniczyły znane osobistości. Tadeusz Steć powiedział prasie - “Z późniejszym Premierem PRL Piotrem Jaroszewiczem zostałem w Radomierzycach jeszcze dwa lub trzy dni. Cały czas tłumaczyłem. Jaroszewicz przebierał. Wybrał stosik dokumentów. Zrobił z nich dwie lub trzy niewielkie paczki. (...) Byłem akurat pod pałacem, razem z dwoma cywilami. Nagle na dziedziniec pałacu wpadła grupa czerwonoarmiejców z bronią gotową do strzału. Ani się obejrzeliśmy, jak ustawiono nas pod ścianą z rękami do góry. Na szczęście wyszedł Jaroszewicz, pogadał z dowódcą grupy, jakimś lejtnantem chyba. Czerwonoarmiści pognali nas w kierunku wioski, nie szczędzili kopniaków, doprowadzili do drogi Bogatynia - Zgorzelec i kazali iść, doradzając, abyśmy zapomnieli o pałacu i wszystkim, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. Paczki z wybranymi dokumentami pozostały w samochodzie Jaroszewicza.
    Likwidacja świadków?
    Pod koniec lipca 1945 r. Radomierzyckie archiwum wyekspediowano do ZSRR. Zawierało ono około 300 tys. teczek, średnio po 250 stron każda, w tym 20 tys. teczek niemieckiego i francuskiego wywiadu wojskowego, 50 tys. teczek sztabu generalnego i liczące 150 teczek akta Leona Bluma i archiwum rodziny Rothschildów. Oprócz tego był tam ogromny zbiór dokumentów dotyczących kolaboracji Francuzów z Niemcami. Niewielką część archiwum pochodzącego z Radomierzyc, a także z zamków Czocha (koło Zgorzelca) i Książ (koło Wałbrzycha), Rosja prawdopodobnie sprzedała Zachodowi. W Polsce, w prywatnym archiwum Piotra Jaroszewicza, pozostała część dokumentacji, nie wiadomo jednak, jakiej rangi. Do lat 90. ubiegłego wieku dożyły trzy osoby przeglądające w czerwcu 1945 r. Radomierzyckie archiwum: Piotr Jaroszewicz, Tadeusz Steć i Jerzy Fonkowicz. Wiadomo, że przez lata osoby te utrzymywały z sobą kontakt. Wszystkie trzy zostały zamordowane przez nieznanych sprawców; ofiary torturowano przed śmiercią. Jaroszewicza i jego żonę zabito w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. W nocy z 11 na 12 stycznia 1993 r. zamordowano Stecia, a Fonkowicza - w 1997 r. W żadnym z tych zabójstw nie wykazano motywu rabunkowego.) . Lecz powodem śmierci Jaroszewicza mogło być i to o czym poniżej: Cytat: Były premier PRL Piotr Jaroszewicz mógł zginąć z powodu tajemnic, które poznał w czerwcu 1945 r. w Radomierzycach koło Zgorzelca. - Mógł.Ale równie dobrze mógł zginąć z powodu tajemnic które poznał na początku 1980 r .I do tej wersji się skłaniam nie dlatego że ona moja, ale dlatego że bardziej umocowana w realiach. Kim w roku 1945 mógł być Piotr Jaroszewicz ? Piotr Jaroszewicz ze swoim pochodzeniem społecznym ?z rodzinnymi powiązaniami ? Nikim, a może jeszcze mniej. I jako taki nie mógł być ani uczestnikiem ani świadkiem czegokolwiek czego ranga bodaj ocierałaby się o sprawy sekretne. Kwestia rodzinnych powiązań Jaroszewicza została już przeze mnie przedstawiona ale niestety temat jako że był umieszczony w "pierdolni " po zmianie kompa -zniknął. Nie mam kopii tamtego postu, dlatego załączam jego szkic. Cytat: W sierpniu 1939 r przebywający w Tallinie, komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski dowódca ORP. Orzeł, zakochał się w Marinie Krzyżanowskiej. Ta niezwykłej urody kobieta, była żoną radcy handlowego polskiej ambasady w Estonii.Radca Krzyżanowski był drugim mężem Mariny, pierwszy zginął w Hiszpanii gdzie jako pilot walczył po stronie generała Franco. Zawiłe losy ORP Orzeł, sprawiły że komandor Kłoczkowski znów znalazł się w Tallinie i romans z Mariną Krzyżanowską trwał jeszcze jakiś czas.W tym czasie mąż Mariny,przebywał w obozie znajdującym się w miejscowości o mało wówczas znanej nazwie -Katyń. Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Estonii, pani Marina Krzyżanowska została aresztowana i wywieziona do Kazachstanu, a że nie miała powołania Penelopy ,szybko zakochała się w rosyjskim oficerze -pilocie i wyszła za niego.Fakt ten nie pomógł oficerowi w karierze ale za to Marina, już wówczas Podgórska, wyjechała do Moskwy,gdzie mieszkała jeszcze parę dziesiątek lat, nic nie wiedząc o tym, że jej drugi mąż cudem boskim zdołał zbiec z Katynia. Po ucieczce Krzyżanowski schronił się u swych rodziców w okolicach Grodna.Tam też, ( co dziwne) nie niepokojony przez nikogo przeżył samotnie następnych kilkadziesiąt lat, pracując jako robotnik w fabryce papierosów. Niebywały przypadek sprawił, że żyjąca w Moskwie Marina Podgórska i mieszkający w Grodnie Krzyżanowski, odnaleźli się w 1979 r .Wkrótce doszło do wzruszającego spotkania w Moskwie. Stary i już schorowany Krzyżanowski przekazał swej byłej żonie Marinie "pamiętnik" oraz inne "papiery". Marina Podgórska zapoznała się dokładnie z zawartością depozytu - całość dotyczyła Katynia. Dokładnie nie wiadomo jakiego rodzaju były to informacje,ale najwidoczniej ważne skoro Marina Podgórska zdecydowała się natychmiast przekazać je swemu bratu - Piotrowi Jaroszewiczowi, byłemu premierowi PRL. Przekazała mu również wszystkie listy jakie do 1940 r otrzymywała od komandora Henryka Kłoczkowskiego. Uważam, że przyczyną śmierci Jaroszewiczów była obawa przed tym aby treści zawarte w "katyńskich zapiskach" radcy Krzyżanowskiego, nie stały się powszechne. Nawet się nie domyślam co mogły zawierać, ale wierze, że sporządzone były fachową ręką i miały rangę dowodów, wszak wiadomo że radcy handlowi przy ambasadach są ekspertami w wielu dziedzinach a najmniej w dziedzinie handlu. Uważam, że ten trop z Radomierzyc może być fałszywy, może został podsunięty celowo. Zbyt dużo lat minęło od tamtych zdarzeń, aby istniały motywy do dokonania morderstwa, gdyby jakieś siły chciały tego dokonać, zrobiłyby to wcześniej, przecież Jaroszewicz był na emeryturze już od 12 lat. Uważam, że morderstwo to należy raczej wiązać z przebiegiem tzw. transformacji przełomu lat 80 i 90 ub. wieku. On musiał coś za dużo wiedzieć na temat mechanizmu tej tzw. transformacji i osób biorących w niej udział - może Leiby Khone ksywa Wałęsy, może Wolskiego ksywa Jaruzelskiego. Również zbieżność czasowa z przewrotem - "nocną zmianą" 4 czerwca 1992 może nie być przypadkowa. Być może, podobnie było z Ceaucescu - tylko oprawcy wybrali wariant "zemsty ludu" i proces kapturowy, gdyż okoliczności im sprzyjały. Niektórzy jak i ja ( zapiski i dokumenty rodzinne) wiążą to morderstwo ze sprawą wiedzy Jaroszewicza na temat tzw. "matrioszek" - podstawionych agentów sowieckich o fizycznym podobieństwie do zamordowanych Polaków wywodzących się ze znanych i poważanych rodzin, o patriotycznej przeszłości, którzy następnie zostali wprowadzeni do aparatu władzy w Polsce i w ten sposób mogli realizować politykę Moskwy, nie budząc podejrzeń. A sowiecki generał Wolski ksywa Jaruzelski jest jedną z takich "matrioszek", których 4000 Smiersz i NKWD pozostawiło w Polsce i nie tylko.. To tłumaczyłoby związek morderstwa z dokumentami dotyczącymi Katynia.
  • @Autor
    Dzieki za wartosciowy i systematyzujacy tekst. Mala uwaga John Pilger nie jest "dezerterem" z korporacyjnych mass mediow. Ten czlowiek
    (filmowiec dokumentalista i autor wielu publikacji), prezentuje z wielka konsekwencja prawde "pod prad" od poczatku swej drogi zyciowej.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031